Herbie Hancock w hali – 25 pics
Oto nowoczesny jazz! Wokalistka grała na skrzypcach, śpiewający solówki klawiszowiec niczym kaznodzieja, a przede wszystkim żonglujący Korgiem, Fazoliom i jeszcze czymś trzecim – Herbie Hancock!
Występ idealnie nagłośniony i bardzo zróżnicowany. Była interpretacja “Imagine’” Lennona (to a’propos nazwy płyty “The Imagine Project), były motywy irlandzkie, oraz jazz-battles między gitarą a klawiszami w kształcie gitary (w dziedzinie modulacji “klawiszogitara” WINS!), do tego rozliczne jam-sessionowe rozkminki i roszady wokalno-instrumentalne.
Koncert Herbie Hancocka i jego Bandu uważam za jedno z najważniejszych wydarzeń kulturalnych 2010 roku!
Przy wszystkich tych peanach nie byłbym sobą, gdybym nie przyznał, że zdarzył się melancholijny, minimalistyczny w formie fragment koncertu, gdy band zszedł ze sceny, a HH odcinał przy Fazolim, nurzając się w pompatycznych wciskach klawiszy – bardziej pasowało mi to do posłuchania w łóżku z kochanką, niż na występ live.
Ale założę się, że nikt w zapełnionej do ostatniego krzesła Hala Ludowej nie żałował przyjścia, czy to za bilet zapłacił 80, czy nawet 250 złotych – a tyle właśnie kosztowały najbliższe miejscówki (Na szczęście my fotografowie musimy/możemy być bliżej.)
Piękny przykład koncertu, kiedy żałuję, że mój aparat nie kręci filmów! Ale chyba żadna kamera by tego nie odzwierciedliła. Może fotki ukażą chociaż wycinek atmosfery! Zapraszam!

























dobre foty. zgadzam się. Herbie z lekka odłynął podczas solo piano.
30 Listopad 2010 o 10:19
Pan fotograf chyba rzadko chodzi na koncerty skoro twierdzi, że to był “idealnie nagłośniony koncert” (może pod sceną było świetnie, ale w połowie sali – na wysokości gł. wejścia słuchanie koncertu było męką). Nie jestem niedzielnym słuchaczem i w konia nie dam się zrobić. To był jeden z gorzej nagłośnionych koncertów, panowie akustycy nie zdali chyba ostatnich egzaminów. Bas pierdział i zlewał się w jedną masę, gitara była za bardzo przodu, Greg Phillinganes robiący “smyki” na keybordach czasem zagłuszał nimi mistrza, a werbel perkusji odbijał się od kopuły hali w sekundowym opóźnieniem. Występy w Ludowej da się dobrze nagłośnić, czego przykładem jest koncert Chicka Corea z McLaughlin’em dwa lata temu, ale tutaj nie dali rady. No i gdzie telebim?! Organizacyjnie – jeden z gorszych koncertów, na których byłam. Szkoda, że padło na Herbiego. Dupy nie urwało.
P.S. Zdjęcia bardzo przyjemne.
1 Grudzień 2010 o 22:00
Pingback: LUC loop Chopin – 36 pics « Fotowyn(at)urzenia – Blog
Pingback: Zdjęcia z Gotan Project we Wrocławiu « Fotowyn(at)urzenia – Blog
Pingback: Zdjęcia z Gotan Project we Wrocławiu « Fotowyn(at)urzenia | Blog
Pingback: Zdjęcia z Gotan Project we Wrocławiu « Fotowyn(at)urzenia | FILIP GŁUCH Blog