Zdjęcia z Gotan Project we Wrocławiu
Przewidziany na “siedzący” koncert Gotan Project w Hali Orbita już po kwadransie przerodził się w prawdziwe POGO-TANGO!
Łamanie konwencji mają we krwi, bo to właśnie dzięki projektowi Gotan i ich dance-owym aranżacjom dźwięki bandoneonu (taka ich harmoszka) zabrzmiały pod polskimi – i nie tylko – strzechami. W dniu moich urodzin – już jako światowe gwiazdy – wystąpili we Wrocławiu jako kolejna odsłona Ethno Jazz Festival. (ZOBACZ Herbie Hancock na EJF)
Showmani z Gotan – bo tak trzeba ich nazwać – urządzili niezłego psikusa organizatorom i właścicielom najdroższych miejscówek: już na początku występu zaprosili widownię do podejścia pod scenę, z czego wielbiciele tango-wygibasów i “balkonowcy” skrzętnie skorzystali. W ciągu kliku minut vipy z pierwszych rzędów (250pln per capita) mieli widok przysłonięty przez pląsających tangoeiros, by po kwadransie zupełnie stracić zespół z oczu. Show – ku radości gawiedzi -zamienił się w regularną balangę. Również ku uciesze fotografów, którzy widząc organizacyjną samowolkę szturmem ruszyli pod scenę, za nic mając żałosne próby reakcji ochrony.
Co do warstwy muzycznej – było nowocześnie, by nie rzec komercyjnie. Mnie akurat mix elektroniki z sekcją na żywo akurat przypadł do gustu (no może za wyjątkiem bandoneonu z playbacku), ale dało się słyszeć wyraźne podszepty w szatni, że “przesadzili z tym disko”. Nie dziwota – na koncert przybyło sporo miłośników klasycznego tanga i dla nich występ LIVE, gdzie połowa dźwięków leciała z apple’a musiał być nie lada wyzwaniem intelektualnym.
Pomysł organizowania takiego koncertu w hali Orbita – gdzie na co dzień grają w szczypiorniaka – uważam za średnio przemyślany, choćby ze względu na dojazd, a przede wszystkim wyjazd po koncercie: aby wydostać się z samej Wejherowskiej trzeba było stać w 40-minutowym korku…

















Eee tam, narzekasz. Orbita to świetne miejsce – na samym środku Wrocławia, a po imprezie wracam do domu spacerkiem przez park
28 Luty 2011 o 16:16